Strona wykorzystuje pliki cookies, jeśli wyrażasz zgodę na używanie cookies, zostaną one zapisane w pamięci twojej przeglądarki. W przypadku nie wyrażenia zgody nie jesteśmy w stanie zagwarantować pełnej funkcjonalności strony!
  • Drukuj

El Dia de Los Muertos czyli meksykańska wersja polskich Dziadów.

 

Meksyk kraj hen hen daleko za górami, za lasami i za całym bezkresnym Atlantykiem. Świat zupełnie inny od tego co nam dobrze znane. Klimat, architektura, kuchnia i przede wszystkim tradycje. Chyba każdy zgodzi się, że tradycja jest tożsamością danego narodu i Polskie tradycje nijak można porównać do tych krtoneton2
meksykańskich. A zwłaszcza tradycje obchodów  rozpoczynającego się święta Zmarłych. Ulice pełne kolorowo ubranych kościotrupów, dziwne dla nas obrzędy ucztowania na cmentarzach, przygotowywanie specjalnych pokarmów itp. Można by tak wymieniać jeszcze długo. Czy jednak Polskie tradycje różnią się tak bardzo od tych meksykańskich? Sprawdźmy więc. Aby dostrzec podobieństwa musimy cofnąć się w zamierzchłe czasy. W czasy kiedy Mieszko I nie był jeszcze w planach a kościół i jego władza dopiero raczkowały. W czasy kiedy ludzie wierzyli w boga o czterech twarzach, strzygi, wampiry i licho. I w końcu w czasy kiedy Dzień Zmarłych nosił nazwę Dziady a ludzkie życie płynęło zgodnie z rytmem wyznaczanym przez pory roku. Tradycje te były kultywowane jeszcze na długo po tym jak w Polsce na dobre zadomowiło się chrześcijaństwo. Fundamentem, który  łączy wszystkie epoki i czasy zawsze będzie śmierć. Ponieważ jak mawiał Św. Antonii nie ma „nic pewniejszego od śmierci: nic bardziej niepewnego od jej godziny”. Podobnie jak współczesny meksykański Dzień Zmarłych tak i Dziady obchodzone przez naszych przodków miały na celu obcowanie żywych z duszami umarłych. W tym celu odprawiano rytuały, które w Meksyku nadal są kultywowane u nas zostały wyparte na przestrzeni wieków na skutek działańkrtoneton kościoła. To, czego nie dało się wykorzenić ani prośbą ani groźbą zaadaptowano, zasymilowano z obrzędami katolickimi i już nikt nie pamięta co jest elementem pogańskim w naszej tradycji a co czysto chrześcijańskim.  Przyjrzyjmy się zatem podobieństwom w obrzędach. W tym szczególnym okresie roku dusze przybywały z zaświatów by móc na powrót obcować z żywymi. Aby było to możliwe rozpalano na rozstajach dróg lub bezpośrednio na grobach ogniska, które miały wskazywać drogę. Dzięki nim dusze mogły trafić do domu a demony i złe dusze nie mogły przybyć z zaświatów i dręczyć żywych. Pozostałością po tej dawnej tradycji jest zapalanie zniczy na grobach bliskich. W tradycji meksykańskiej jest budowanie ołtarzy, na których pali się świece dzięki, której dusza ukochanego zmarłego mogła bezpiecznie trafić do domu. Wyczekiwanego gościa należało również odpowiednio ugościć. Przygotowywano więc specjalne potrawy takie jak specjalny chleb dla zmarłych, kaszę, miód, jaja, kutie oraz wódkę. Wszystko to miało zapewnić przychylność w nadchodzącym czasie i jednocześnie zapewnić spokój umarłym. Nie inaczej jest w Meksyku. Na wspomnianym już ołtarzu zawsze stoją ulubione potrawy zmarłego oraz napoje, w których gustował najbardziej oraz piecze się specjalny chleb dla zmarłych pan de muerto. Takie uczty odbywały się w domach lub na cmentarzach, bezpośrednio na grobach. Podobnie jak obecnie w Meksyku, kiedy podczas całonocnych obrzędów ucztuje się na grobach swoich bliskich oraz w domach. Dziady obecnie noszą nazwę Zaduszek i przypadają jak przed wiekami na drugiego listopada. Jak widać mimo wszystko Polska i Meksyk mają więcej wspólnego niż się na początku może wydawać. Pójdźmy więc za przykładem meksykańskiej tradycji i piosenki i „bawmy się za zdrowie zmarłych” ponieważ śmierć nie jest końcem. 

 

Kasia Huminiak-Kozłowska

Share Button