Strona wykorzystuje pliki cookies, jeśli wyrażasz zgodę na używanie cookies, zostaną one zapisane w pamięci twojej przeglądarki. W przypadku nie wyrażenia zgody nie jesteśmy w stanie zagwarantować pełnej funkcjonalności strony!
  • Drukuj

La Malinche czyli krótka historia pewnej „zdrady”

Na kartach historii pełno jest wielkich bohaterów i jeszcze większych nikczemników. Historia bowiem to nie miejsce dla osób przeciętnych. Są jednak i takie, których nie można określić jednoznacznie. Życie ich bowiem i czyny są pełne sprzeczności. Oznacza to, że w odpowiednim świetle faktów historycznych mogą być uznawane za jednako występne jak i prawe. Późniejsze pokolenia natomiast zaliczą taką osobę w poczet bohaterów lub zdrajców. Poznajmy więc pewną dziewczynę, która do niedawna w oczach meksykanów była niczymCortes MalincheMexicoCitysm więcej jak zdrajczynią. Czy słusznie?

Ta dziwna skąd inąd historia bierze swój początek w roku 1496, kiedy w Europie Leonardo da Vinci bez powodzenia testował swoją maszynę latającą a Mikołaj Kopernik właśnie rozpoczynał swoje studia prawnicze w Bolonii. W tym właśnie roku w bardzo odległym kraju i jakże innym od Europejskiej rzeczywistości  w rodzinie pewnego władcy niewielkiego Paynal na świat przychodzi dziewczynka. Dzień jej narodzin nie był szczęśliwy determinował bowiem imię jakie zostanie jej nadane. Mała Malinalli, takie bowiem imię jej nadano, miała się o tym 271455przekonać nieco później. W języku nahuatl, w którym władało plemię małej Malinalli jej imię oznaczało Źdźbło Pokuty i astrologicznie wiązało się z waśniami, obalaniem starego porządku oraz z wojnami. Wszystkie dziewczynki urodzone tego dnia otrzymały takie imię. Zadawanie się z dziećmi o tym imieniu miało przynosić pecha więc niebezpiecznie było przebywać w ich towarzystwie. Jednak ojciec małej Malinalli kochał ją nad życie i zapewnił jej szczęśliwe dzieciństwo. Zapewnił jej nawet solidne wykształcenie co w ówczesnym świecie było praktycznie nie spotykane jeśli chodzi o kobiety. Szczęście nie trwało jednak wiecznie i dla nadal bardzo młodej dziewczynki skończyło się wraz z przedwczesną śmiercią jej ojca. Jak mawiał Blaise Pascal „los historii zależy czasem od przypadku” a czasem od śmierci pewnych osób. W tym bowiem momencie życie małej Malinalli zmieniło się o 180 stopni. Wszystko za sprawą nowego małżeństwa jakie zawarła matka dziewczynki. Matka małej Malinalli prawdopodobnie pod naciskiem swojego nowego męża, któremu powiła syna pozbyła się córki sprzedając ją na targu niewolników. Nie wiadomo co myślała sobie Malinalli o takiej zdradzie swojej własnej rodziny jak i plemienia. Pozbawiona ojca i jego opieki pozostawiona na łasce matki, która jej nie chciała i sprzedana prawdopodobnie z powodu całego nieszczęścia jakie wiązało się z jej imieniem i przesądami z tym związanymi, na które nie miała absolutnie żadnego wpływu. To musiało boleć. Faktem pozostaje, że Malinche trafiła ostatecznie do plemienia Tabasców, którzy w owym czasie wiązani był z luksusem. Piękne ogrody botaniczne, unikalne przedmioty wytwarzane z kauczuku, ceramika itp. były domeną Tabasców. Mała Malinche (jak również ją nazuwano) była inteligentną, silną psychicznie dziewczynką, która miała zdolność bardzo szybkiej adaptacji ale również dar do języków. Jej nowe plemię mówiło bowiem w języku Maya, który różnił się bardzo od jej macierzystego. W krótkim czasie dziewczynka nauczyła się więc kolejnego języka. I tak oto nastał pamiętny rok 1519 kiedy Malinche skończyła 23 lata. Z przekazów historycznych wiadomo, że dziewczyna odznaczała się nieprzeciętną urodą, która szła w parze z niepospolitą inteligencją. malinche cortes
Nadchodzące wydarzenia miały tego dowieść. W pamiętnym roku 1519 do wybrzeży ludu Tabasców docierają statki Corteza. Dochodzi do potyczki między przybyszami a mieszkańcami tych rejonów. Tubylcy nie mieli szans w starciu z nowoczesną jak na tamte czasy technologią zabijania dostępną w XVI wiecznej Europie. W ramach trybutu Hiszpanom ofiarowano 20 dziewcząt wśród nich była Malinche. W oczach Tabasców Cortez był najeźdźcą w oczach Malinche był ucieleśnieniem walki. Drogą jaką miała podążyć by wypełnić swoje przeznaczenie zapisane w gwiazdach w dniu jej narodzin. Jak zauważył  Maurice Collis w swojej książce „u progu tajemniczego Meksyku w tajemniczy sposób przyłączyła się do niego, aby wprowadzić go do tej krainy”. Z biegiem czasu kiedy Cortez podbijał kolejne tereny uzyskał boski status Malinche zaś jako wierna towarzyszka półboski wypełniając swój los całkowicie. Była osobą przez Hiszpanów szanowaną i poważaną nie tylko za swoją urodę ale i inteligencję. Faktem bowiem pozostaje, iż tylko dzięki jej zdolnością tłumacza oraz odpowiedniej dyplomacji udawało się często uniknąć niepotrzebnego rozlewu krwi. Dona Martina a więc tytuł zarezerwowany dla arystokratek i ważnych osobistości mówi sam za siebie. A właśnie tak ją tytułowano. Malinche była nie tylko wierną towarzyszką oraz tłumaczką Corteza stała się 6dc0784064fada50fbfc4606648ff423również jego kochanką i urodziła mu syna Martina. Towarzyszyła Cortezowi, aż do końca. Jej śmierć jest owiana tajemnicą. Nie jest nawet znany dokładny rok jej odejścia. Być może był to rok 1529 ale niektóre źródła podają 1551. Laura Esquivel w dość poetycki sposób opisuje śmierć Malinche, „w tym momencie na niebie zarysowała się błyskawica. Srebrzysty jęzor, zwiastujący burzę. Jej błysk oświetlił bezruch ciała Malinalli, która umarła kilka sekund wcześniej. Jej oczy zostały pochłonięte przez gwiazdy, które natychmiast poznały wszystko, co za życia zobaczyła na ziemi”. Sam Cortez pisał w swoich pamiętnikach, że nie udało by mu się podbić tego kraju, gdyby nie Malinche. Przez to Malinalli została uznana za zdrajczynie. Komu jednak miała okazać lojalność? Ludowi, który sprzedał ją jako niewolnice? Nadał imię, które zdeterminowało jej całą przyszłość?. Podarowano jak przedmiot nowemu panu i nakazano pełne posłuszeństwo… A jednak w dzisiejszym Meksyku funkcjonuje pojęcie malinchismo używane w stosunku do osób, które cenią inne wartości i styl życia od tego, w którym dorastały. Coraz więcej jest jednak głosów historyków, którzy stają w obronie tej postaci ukazując złożoność sytuacji z jaką przyszło jej się zmierzyć i wskazując, że bez niej podbój Meksyku mógł być po stokroć bardziej krwawy a kultura indiańska przetrwałaby w formie szczątkowej.  

 

Kasia Huminiak - Kozlowska

Share Button